Blog o zdrowiu oraz o życiu, troskach i radościach młodej mamy i o jej walce o przywrócenie równowagi po wielkiej rewolucji
wtorek, 31 grudnia 2013
Wielkie zakończenie...
niedziela, 29 grudnia 2013
Jedziemy na Sylwestra... oraz postanowienia noworoczne
sobota, 28 grudnia 2013
Wracamy do formy ale powoli
Nareszcie. Pierwszy mądry dzień bez objadania się i wszystkie posilki zgodnie z planem, nie idealnie bo zjadłam na przykład kiełbaskę a nie chudą wędlinę drobiową ale i tak super. Od 4 stycznia będę się starała jeść super zdrowo. O dziwo zamieściłam się w moje dżinsy więc może nie jest tak źle. Insanity wykonane. Jeszcze tylko Sylwester który zakłóci trochę mój plan żywieniowy, ale nie przejmujmy się tym. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, jesteśmy obżarci po Świętach i czeka nas Sylwester. .. Muszę sobie przemyśleć co zrobić żeby zmienić kompletnie moje nawyki do wakacji... nawyki może są ok, ale potrzeba obżerania się już nie!
Poświąteczna grubość...
piątek, 27 grudnia 2013
Kolejny stracony dzień...i noworoczne postanowienia i zasady
- W TYGODNIU NIE JEM DESERÓW - DESER JEM TYLKO W NIEDZIELĘ, WTEDY SOBIE MOGĘ POZWOLIĆ NA SPORĄ PORCJĘ SŁODYCZY BEZ WYRZUTÓW SUMIENIA, ALE JEDNORAZOWO!!!!! CZYLI JEDEN DESER NA TYDZIEŃ. SŁODKIE KAWY TEŻ TRAKTUJĘ JAKO SŁODYCZE, BO TO PRZECIEŻ FURA KALORII!!! I CUKRU!!!! Gdyby moja waga poszła z jakichś powodów znacznie w górę i źle bym się z tym czuła, to również sobie nie pozwalam na słodycze
- JEŚLI Z JAKIEGOŚ POWODU WYKORZYSTAM W TYGODNIU PRZYJEMNOŚĆ Z PUNKTU 1 TO POTEM W WEEKEND SOBIE NA TAKIE PRZYJEMNOŚCI NIE POZWALAM!!!!
- KOSTKA CIEMNEJ CZEKOLADY TO MAŁA PRZYJEMNOŚĆ, NIE LICZĘ JAKO DESER (ale max 2 razy w tygodniu!!!... nie mogę tego zmieniać, bo inaczej będę popuszczać sobie coraz bardziej i pójdzie to w złym kierunku!!!) Nie jem jej jednak w momencie, gdy chcę zrzucić wagę
- WINO - 1 LAMPKA TYGODNIOWO
- RAZ NA DWA TYGODNIE MAM CHEAT MEAL DAY, KIEDY TO NIE PRZEJMUJĘ SIĘ DIETĄ I JEM TO CO CHCĘ - TO BĘDZIE TAKI DZIEŃ WŁAŚNIE NA OBIADY RODZINNE, ŚWIĘTA, URODZINY, CZY IMIENINY, to też nie w momencie, gdy chcę zrzucić wagę, tylko w normalnym czasie
- ZDROWE EKOSŁODYCZE TYPU SERNIK BEZ CUKRU I INNE TEGO TYPU SĄ DOZWOLONE W RAMACH POSIŁKU OWOC+JOGURT, OCZYWIŚCIE MUSZĘ ZACHOWAĆ PROPORCJE PRODUKTOWE, natomiast jeśli będą tam jakieś dodatkowe kalorie, to nie spożywam takich ekosłodyczy w momencie, gdy chcę zrzucić wagę
czwartek, 26 grudnia 2013
Święta święta i po świętach...
środa, 25 grudnia 2013
Opowieść wigilijna, czyli pierwsza wigilia mojej córki
Wigilijna opowieść. Wprowadzenie.
niedziela, 22 grudnia 2013
Świątecznie
piątek, 20 grudnia 2013
Rozwód coraz bliżej?
czwartek, 19 grudnia 2013
Zmieniłam się ja czy zmienił się świat?
wtorek, 17 grudnia 2013
Po imprezie firmowej mężowej
PS. Jestem. Przede wszystkim ważna rzecz. jutro mała kończy 10 miesięcy. Wczoraj zaczęła raczkować. Jestem z niej taka dumna... zresztą ostatnio w ogóle biorą mnie sentymenty, że jeszcze niedawno była taka malutka. Chciałabym ten czas przeżyć jeszcze raz, może inaczej udałoby się mi z niego cieszyć, może bardziej, może nie przejmowałabym się tak rzeczami, które nie mają znaczenia?! Od jutra mój mąż też ma urlop ojcowski, albo tacierzyński, nie pamiętam który to, w każdym razie postanowiliśmy że to będzie dobry moment, żeby oduczyć małą picia mleka w nocy. Dziś więc dostanie jedno mleko koło 22-23 (oby nie obudziła się o 21, bo ostatnio się jej tak zdarza, a ja będę na fitnessie!!!!), a potem musi wytrzymać do godziny 5 rano!!! Taki jest plan. Te karmienia będę sobie chciała zostawić do ukończenia przez małą roczku... i zobaczymy czy moja laktacja i chęci wytrzymają, bo może jeszcze będę dawać jej cycuszka. Nie chcę z niego tak szybko rezygnować, jednak trzeba trochę wyregulować to jej nocne jedzenie. Nie może być tak, że ciągle będziemy wstawać po 4 razy w nocy!!!
Druga sprawa... tak jak przeczuwałam... choć z drugiej strony nawet się mi to w głowie nie mieściło, nie jestem zaproszona na wigilię firmową. Nieźle nie, wszyscy z mojej firmy są, a ja nie. Podobno tak szef zdecydował, że naprawdę mało osób jest, nawet podwykonawcy nie mają zaproszenia (moja firma ma bardzo skomplikowany status i w bardzo rozmyślny sposób pozatrudniane osoby), co nie zmienia faktu, że nie zaprosili matki na urlopie macierzyńskim. Słabo, prawda?! Miałam ich odwiedzić i złożyć życzenia, pozałatwiać sobie sprawy z urlopem wychowawczym, ale święta to i tak nie najlepszy czas na to. Pójdę w innym dniu, złożę życzenia moim kolegom, a urlop będę załatwiać w Nowym Roku - 1/4 urlopu, bo wracam w lutym do pracy, ale nie na cały etat.
sobota, 14 grudnia 2013
Dziś impreza... i pierwsza próba
piątek, 13 grudnia 2013
Tak wyglądam
czwartek, 12 grudnia 2013
Po wizycie kontrolnej u Pani dietetyk... wygrałam!
środa, 11 grudnia 2013
Ostatni dzień przed kontrolą
wtorek, 10 grudnia 2013
Kilka głębszych... przemyśleń
PS. Jeszcze jedno. Miałam napisać, że trudno jest tak zaczynać ciągle od nowa, na przykład nową dietę... i tu właśnie powinnam zmienić myślenie. Przecież już od maja zmieniam swoje nawyki. To prawie 7 miesięcy pracy! Codziennej pracy. Owszem, zdarzają się potyczki i wpadki, ale naprawdę wiele zmieniłam i wiele poprawiłam. Wiele jest jeszcze do zrobienia, bo nie do końca słucham zaleceń pani dietetyk, ani nie słucham siebie i jem w emocjach. Strona dla mnie do przestudiowania:
Mindful eating
Wracamy do formy po przeziębieniu (i czekoladowej wpadce)
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Narzędzia!
Udało się przeżyć zdrowo!
Tragedia wagowa!!!!
Po treningu, Insanity dzień 19: Co ja robię? To wcale nie prowadzi do polubienia siebie, ani do normalności! Pogubiłam się znowu trochę. Powinnam być już zadowolona ze swojego wyglądu, jest naprawdę dobrze. To, że teraz dałam ciała to trudno, naprawię to. Byłam zadowolona ze swojego wyglądu i ze swojej wagi! Po co jeszcze chcę ciągnąć dalej i wprowadzać jakieś zmiany!? Powinnam się skupić na tym co teraz. Każdemu zdarzają się potknięcia. Już tu zaczęłam kombinować jak odstawić małą od piersi, żeby zacząć jakąś drastyczniejszą dietę! Głupia ja! Nie chcę przecież tego robić. Chcę powoli i płynni ograniczać karmienia! Bez stresu dla małej i dla mnie! Owszem, będę się od nowego roku starała odżywiać zdrowiej, ale nie będę robić głupot. Będę słuchać mojej pani dietetyk! Boże, tyle ludzi mi pomaga. Mama przyjedzie w czwartek zająć się Maleństwem, żebym mogła pojechać do dietetyczki, a ja psuję swoje efekty. Przecież mój mąż był dla mnie wczoraj cudowny... nawet mnie przytulił i nie wydziwiał. Posprzątał po kolacji, zajął się mała, jak nie mogła zasnąć. Naprawdę był to miły i przyjemny dzień. Dlaczego ja nie potrafię tego docenić? Co ze mną jest nie tak? Jeszcze mnóstwo pracy przede mną. Muszę skończyć z moimi natrętnymi myślami, z tymi obsesjami na temat odchudzania się. Robię to, co do mnie należy i nie rozmyślam za wiele. Będzie dobrze!!! Teraz już nie ma zmiłuj, zabieram się za porządki w szafie. Odświeżenie garderoby dobrze mi zrobi, nawet jeśli będzie polegało na wyrzuceniu starych rzeczy!
niedziela, 8 grudnia 2013
Moje imieniny i co z tymi piersiami
PS. Dałam dziś kompletnie ciała. Tak naprawdę ten dzień był do dupy. Nawet nie dostałam małego prezentu od mojego męża. Tak wiem, mam pracować nad tym, co mam, ale tak naprawdę to nawet nie spędziliśmy ze sobą zbyt wiele czasu. Po południu ja się zajmowałam małą, a on siedział i oglądał telewizję. Nie ważne, niech ogląda, ale w oddzielnym pokoju był.
Zjadłam całą czekoladę jaką miałam w domu. Fatalnie! Przede mną jeszcze 4 tygodnie grudnia. Naprawdę muszę się poprawić, żeby z tego nie było żadnej tragedii. W czwartek kontrola u Pani dietetyk, a ja tak daję ciała!!!! Ten cały tydzień był do niczego! Na szczęście to tylko jeden tydzień. No, 4 dni było do niczego, właściwie to 3 bo w sobotę sobie nieźle radziłam. 3 dni nie zniszczą mojego życia i mojego wyglądu. Wchodzę w fazę optymistyczną. Zawaliłam 3 dni, ale przede mną jeszcze 4 tygodnie do wyzwania noworocznego (czyli mega super figury do powrotu do pracy)... tak więc skupiam się teraz na tych 28 dniach, żeby przeżyć je dobrze i żeby skończyć je na bilansie 56,0 kg!!!! Nie więcej!!!! Do spania, a od jutra do roboty!!! To były najgorsze imieniny ever!!!!
sobota, 7 grudnia 2013
Walczymy z zachciankami...
piątek, 6 grudnia 2013
Terapia niedosytu i pizza day
Ozdrowienie czekoladowe!
Do tego waga się zepsuła, chyba bateria się skończyła. Teraz będę oceniać ile czego jem na oko i wg mojego doświadczenia.
czwartek, 5 grudnia 2013
Odważyłam się i się zważyłam!
PS. Acha! Miałam jeszcze napisać, że powinnam i chciałabym bardziej optymistycznie spojrzeć w przyszłość. Nie jest źle. Daję sobie ze wszystkim radę. I z domem i z dietą (nie jest źle, naprawdę bywałam już na dnie, a teraz mam wszystko pod kontrolą). Z pracą też sobie dam radę. I z porządkami, kiedyś w końcu muszę się ogarnąć!!!!
środa, 4 grudnia 2013
Choroba
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Mail od Pani dietetyk
Pamiętaj Kochana, trzymaj się swoich zasad i nie załamuj się. Mam podły humor przez ten skok wagi i przez to, że się źle czuję. Zaczyna się katar i ogólne osłabienie organizmu, czyli wszystko do niczego :(
niedziela, 1 grudnia 2013
Karmienie piersią a zaburzenia odżywiania
sobota, 30 listopada 2013
Insanity tydzień 2, Andrzejki i inne
1. Tydzień 2 insanity zaliczony. Mąż się trochę dziś wkurzal że tupie za głośno i obudze małą. Na szczęście tak się nie stało. Efekty? Na wadze żadne, ale za dużo jem żeby coś zeszło. W obwodach czuję że spodnie są luźne a więc jest dobrze. Brzuch lepiej ale daleko mu do tego co było przed ciąża. Może pora się z tym pogodzić?
2. Spotkanie andrzejkowe z dziećmi. Szybko minęło. Nie żeby było jakoś rewelacyjnie ale zawsze wyrwać się z domu jest fajnie nawet z dzieckiem. Pani organizator dietetyk pozwoliła jeść codziennie małą słodką przekąskę. Moja pani dietetyk pewnie mnie za to skarci. Muszę poprawić mogę zasady bo w tym tygodniu jadlam cos slodkiego prawie codziennie ale około 10 max 20g. Jutro cheat meal day i impreza rodzinna.
3. Terapia. Muszę się dowiedzieć ile mama karmila mnie piersią. Zaczynam pracę nad własnym poczuciem wartości i nad moimi problemami z odżywianiem.
Tyle w skrócie.
środa, 27 listopada 2013
Mega zmęczenie
PS. Nigdy więcej nie zjem nic smażonego na mieście. Niedobrze mi i odbija się mi tłuszczem po tych wstrętnych eskalopkach. Bleh!!!!
niedziela, 24 listopada 2013
Day off
sobota, 23 listopada 2013
Wytrąciłaś mnie z równowagi!
Appendix 1. Kolejny dzień. Niedziela. Wczorajszy dzień zakończył się pomyślnie. Mój mąż mnie przytulił, spędził więcej czasu ze mną wieczorem, poleżeliśmy sobie, porozmawialiśmy, posłuchaliśmy ciszy i nawet się kochaliśmy, czyli możemy czasem spędzić razem czas.
A fochy? Już dawno to odkryłam. On tak robi, że mówi mi coś przykrego, co wie, że mnie zrani, czasem jest to na żarty, a czasem nie, a czasem to takie głupie infantylne gadanie, żeby uciąć jakiś temat, typu że przytulanie jest dla pedałów... i to mi wiąże ręce. Jest mi przykro i to jest dla niego równoznaczne z fochem...I tak to właśnie działa. No cóż. W końcu nie miał właściwego wzorca rodziny, gdzie kobieta jest szanowana i kochana przez mężczyznę. Mam nadzieję, ze moja córka taki wzorzec dostanie, ale to będzie kosztować mnie dużo pracy!
Dziś dzień odpoczywnkowy od ćwiczeń i dobrze, bo prawdopodobnie czuję każdy mięsień, nie jakoś bardzo, ale zmęczenie mięśniowe jest!
piątek, 22 listopada 2013
Insanity regenracja
PS. W końcu nie napisałam o regeneracji po insanity!!! A więc jak zaczęłam insanity to nie jadłam po nim przekąsek potreningowych, bo o 8 było śniadanie potem ćwiczenia a potem od razu drugie śniadanie. Okazuje się, że jeszcze muszę włączyć przekąskę potreningową w tym krótkim czasie. Pani Karina napisała, że jedzenia jest dużo, ale jest ono bardzo ważne. Między innymi stąd mogło wynikać moje zmęczenie. Trzeba będzie postawić na owoce suszone, żeby się tak nie zapychać jedzeniem, bo mój biedny brzuszek tego nie pomieści!!!!!

