1. Tydzień 2 insanity zaliczony. Mąż się trochę dziś wkurzal że tupie za głośno i obudze małą. Na szczęście tak się nie stało. Efekty? Na wadze żadne, ale za dużo jem żeby coś zeszło. W obwodach czuję że spodnie są luźne a więc jest dobrze. Brzuch lepiej ale daleko mu do tego co było przed ciąża. Może pora się z tym pogodzić?
2. Spotkanie andrzejkowe z dziećmi. Szybko minęło. Nie żeby było jakoś rewelacyjnie ale zawsze wyrwać się z domu jest fajnie nawet z dzieckiem. Pani organizator dietetyk pozwoliła jeść codziennie małą słodką przekąskę. Moja pani dietetyk pewnie mnie za to skarci. Muszę poprawić mogę zasady bo w tym tygodniu jadlam cos slodkiego prawie codziennie ale około 10 max 20g. Jutro cheat meal day i impreza rodzinna.
3. Terapia. Muszę się dowiedzieć ile mama karmila mnie piersią. Zaczynam pracę nad własnym poczuciem wartości i nad moimi problemami z odżywianiem.
Tyle w skrócie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz