piątek, 13 grudnia 2013

Tak wyglądam



Brzuszek dalej trochę wystaje... nie wiem, jak to zmienić, w końcu robiąc Insanity cały czas ćwiczę brzuch. Do tego zjawiam czasami się na siłowni! I też ćwiczę brzuch!

Znalazłam ostatnio bratnią duszę. To dziewczyna, o moim imieniu, którą poznałam w internecie. Czytam jej bloga. Spotkałyśmy się nawet raz na żywo, a ostatnio okazało się, że borykamy się z tymi samymi problemami... te same drastyczne metody odchudzania się w młodości, te same problemy, te same zaburzenia odżywiania... Tylko takie osoby są mnie w stanie zrozumieć, które też to przeszły. Które znają ucieczkę w jedzenie, które nie radzą sobie z emocjami, zamykają się w sobie....

Mój terapeuta powiedział, że to zjedzenie czekoladek to też taka forma obrażania się.. a więc jestem obrażalska. Dalej zamiast mówić o swoich emocjach kumuluję je w sobie i krzywdzę się.... 

Pamiętać mam jednak o dobrych stronach. O tym, z czym sobie świetnie już radzę. Potrafię się kontrolować. Potrafię zjeść jedną czekoladkę (taką małą) na deser i nie muszę sięgać po koleją. Potrafię czerpać z tego przyjemność. Potrafię cały tydzień odżywiać się zdrowo, gdy wiem, że w poprzednim przegięłam i przesadziłam z podjadaniem, słodyczami itp. Jest dobrze. Będzie coraz lepiej. Wierzę w to!!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz