Kolejne sprawozdanie z tygodni 5 i 6 wysłane. Okazało się, że nagrzeszyłam tyle w jeden tydzień, ile powinnam w miesiąc. Nie umiem jednak trzymać takiej perfekcyjnej diety... no, nie przez bardzo długi okres czasu. Pewną mobilizację mogę z siebie wykrzesać, ale teraz gdy już raczej nic nie zmienia się w moim ciele to jest to dla mnie trochę męczące. Ciągle pracuję nad systemem własnym, ciągle jednak łamię trochę i naginam swoje zasady. Trzeba jednak będzie w końcu wypracować sobie optymalny plan i trzymać się go. Na razie po weekendzie waga mi podskoczyła do 56,6 kg, a jeszcze w sobotę było 55,7kg, liczę więc że to jakieś chwilowe wahnięcie w górę. Dziś niestety zaczęło boleć mnie gardło i źle się czuję. Nie wiem, czy nie trzeba będzie sobie na parę dni odpuścić treningów. Możliwe, że tak będzie. Ale czasem tak trzeba. Dziś też nie ugotowałam obiadu, tylko kupiłam pierogi 5 sztuk z kaszą gryczaną i pieczarkami, a 5 sztuk ze szpinakiem i jakimś serkiem. Te ze szpinakiem były super. Zjadłam też dziś 2 czekoladki karmello, czyli jakieś 17 g słodkości. Karina mi kazała się trzymać planu i nie popuszczać sobie, bo będę sobie popuszczała coraz bardziej i bardziej. Cholera, no, ciągle się zastanawiam, czy jest sens tak się strzykać. Porozmawiam z nią o tym na wizycie kontrolnej za 2 tygodnie. Wtedy jak zostanę zważona to wyciągnę wnioski. Być może trzeba się będzie zmobilizować i wprowadzić poprawki do swojej diety. Na pewno jem dalej za dużo słodyczy... ale cóż, jestem tylko człowiekiem. Inna dietetyczka, koleżanka moja zaleca na przykład, żeby codziennie jeść do 100 kcal słodkości, jeśli ktoś lubi, bo trzeba wrzucić na luz. Pewnie prawda leży po środku! Zobowiązuje się trzymać zdrową dietę i odpuścić sobie słodycze, aż do momentu, kiedy nie wrócę do wagi 56 kilogramów. I oczywiście dalej na wiosnę będę dążyła do tego, żeby jeszcze trochę zejść z wagi. Moja waga pokazuje, że mam coś około 22% tłuszczu, więc chyba lepiej niż było!
Pamiętaj Kochana, trzymaj się swoich zasad i nie załamuj się. Mam podły humor przez ten skok wagi i przez to, że się źle czuję. Zaczyna się katar i ogólne osłabienie organizmu, czyli wszystko do niczego :(
Pamiętaj Kochana, trzymaj się swoich zasad i nie załamuj się. Mam podły humor przez ten skok wagi i przez to, że się źle czuję. Zaczyna się katar i ogólne osłabienie organizmu, czyli wszystko do niczego :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz