Czy jest ratunek? Nie wiem!
Dzisiaj miał być cheat meal day, ale chyba sobie za bardzo pofolgowałam, w każdym razie znowu mam wyrzuty sumienia i znowu jestem z siebie niezadowolona. Znowu zjadłam więcej ciasta niż planowałam, musiałam sobie udzielić czerwonej kartki. Właściwie czuję się do niczego. Sama do niczego nie dojdę. Czuję, że jestem kiepska w pracy, w domu, nie wiem, czy jestem dobra jako mama?! Dlaczego mnie takie coś dopadło?
Dowiedziałam się, że moja mama karmiła mnie piersią 7 miesięcy. Będę to analizować na mojej terapii w ten piątek.
Kolejna rzecz, która się mi przypomniała to to, że nie zostałam przyjęta na balet mając kilka lat. Dowiem się od mamy, kiedy to było. W każdym razie w głowie się mi ułożyło, że to dlatego, że jestem gruba. I od tego momentu borykam się z tą świadomością, czyli już w bardzo wczesnym dzieciństwie.
Czy jest dla mnie nadzieja? Nie wiem, na razie nie poddaję się i walczę. Pójdę jeszcze przynajmniej raz do mojej dietetyczki. W końcu bardzo mi pomogła. Teraz przynajmniej wiem, jakich wytycznych mam się trzymać. Sama sobie czasem ustalam wytyczne, ale potem różnie wychodzi. Właściwie to nie powinnam mieć o dzisiejszy dzień do siebie pretensji, bo ustaliłam, że nie będę mieć wyrzutów sumienia jak dziś nawet coś więcej zjem... no ale ciasta z blachy to już nie musiałam wyjadać. Shame on me!!!!!!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz