środa, 4 grudnia 2013

Choroba

Mam bardzo słaby tydzień. W poniedziałek dopadła mnie choroba, najgorsza na świecie, czyli przeziębienie. Czuję słabość i nic nie mogę zrobić. Treningów oczywiście nie ma, dietę staram się trzymać, ale leżę większość czasu w łóżku. No dobra, zjadłam teraz 2 crispello. Jednak potrzebuję codziennie odrobinę słodyczy, bo inaczej oszaleję. Karina tego nie pochwala, ale ja muszę wypracować jakiś kompromis. Naprawdę jem teraz bardzo dużo, ale jeszcze nie jestem zadowolona ze swojej wagi, ani wyglądu, będzie więc z czego zrezygnować. Na razie mam wizytę kontrolną za tydzień, więc wtedy się dowiem co i jak, czy zwiększamy jeszcze kaloryczność posiłków. Niech mi uwzględni 100 kcal na deser po obiedzie i będzie super. Skoro sama sobie dodałam 100 kcal, to jem teraz 2100 kcal. Docelowo ma być zdaje się 2300, więc akurat te 200 można będzie jeszcze dodać. Oczywiście pewne dodatki do żywności jak na przykład masło orzechowe znacznie podwyższają kaloryczność mojej diety. Nie mam co siedzieć i rozmyślać, co ma być to będzie. Nie wchodzę nawet na wagę, od poniedziałku borykam się z zaparciem przez ten brak ruchu, a i tak ciągle myślę o tym, że przytyję i żyję w lęku. Nie powinno tak być, chyba mi daleko do osiągnięcia równowagi. Dalej muszę nad sobą pracować. Nie objadam się - jest sukces. Czasami zjem czegoś słodkiego za dużo, ale i tak jest dużo lepiej niż było. Na wiosnę jak już nie będę karmić osiągnę swój cel!!!! Ułożę super plan działania i osiągnę wszystko to, co zamierzyłam!!! Jestem o jeden krok od celu!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz