sobota, 14 grudnia 2013

Dziś impreza... i pierwsza próba

Dziś wieczorem idziemy na imprezę do męża do pracy. Na to konto zrobiłam rano już trening Insanity, poszło prawie 400 kcal, potem jeszcze pojadę z maleństwem na basen, a wieczorem wdrożę tańce. Na szczęście mój mąż jest taneczny, a jeszcze jak coś wypije to wstępuje w niego taneczny diabeł i nie da się go ściągnąć z parkietu. Chyba ostatni raz tańczyliśmy podczas naszej podróży poślubnej... chociaż nie, ostatni raz był rok temu podczas tej samej imprezy, wtedy byłam zdaje się w siódmym miesiącu ciąży, ale i tak nie schodziłam z parkietu.

Karina - dietetyczka pozwoliła mi wszystkiego spróbować, tylko nie przesadzać. To dla mnie próba, ale chyba powinno się udać. Nie lubię się objadać... chociaż we mnie też czasami wstępuje diabeł i jem jem i jem. Tym razem postaram zachować się w miarę rozsądnie. Cały dzień jem normalnie, no oprócz kolacji, z której już zrezygnuję. Impreza zaczyna się o 19. Chyba trochę potem dotrzemy - może i dobrze, bo na początku mają być godziny przemówień, podziękowań itp. a mnie to nie dotyczy. Mój mąż też nie jest tym zainteresowany - trzeba położyć maleństwo do spania. Moje kochanie dziś zostanie pierwszy raz samo na noc. Do tej pory zawsze  z nią byłam, zawsze oprócz może 2 nocy, kiedy to była w szpitalu i zmienialiśmy się z mężem, żeby się nie wykończyć. Teraz zostaje z babcią - teściową - po raz pierwszy raz w życiu. Może nawet dobrze, że nie z moją mamą, bo moja mama pewnie by przespała jej płakanie. Tak było na samym początku, jak mój mąż wyjechał a mama miała mi pomagać. 2 tygodnie po cc ledwo żyłam, mała miała kolki i trzeba było ją nosić w pionie przez całą noc, żeby spała a nie płakała... moja mama słyszała, że mała płacze, ale... nie miała siły/nie chciało się jej wstać... ech. Dobra, nie narzekam. Doceniam pomoc, ale w takich momentach czułam się bardzo samotnie. Nie ważne, nie o tym miałam pisać. Dziś ta pierwsza noc bez maleństwa. Małe chyba coś czuło, bo ten nocy 5 razy budziła się na mleko, a normalnie budzi się tylko!!! tylko 3 razy. 

Jutro, ponieważ w moim organizmie może być odrobina alkoholu - tak zamierzam pić - rok temu nie piłam bo nie mogłam i byłam kierowcą - to nie będzie chyba karmienia o 16. I to ma być początek odstawiania od karmienia w ciągu dnia. Nie wiem, jak ja dam sobie z tym radę, a raczej moje piersi. No ale może się dostosują i zostanie jeszcze trochę mleka na noc. 

Zobaczymy też jak moje piersi dadzą radę tej nocy. Nie wiem, czy mała nie dostanie dodatkowego cycuszka przed naszym wyjściem, żeby mi cycki nie pękły!!!!

Mała jest z taką na spacer. Po raz pierwszy siedzę sama w domu i nic nie robię. Oczywiście mam lekkie wyrzuty sumienia, ale nie, nie zabiorę się jeszcze za gotowanie obiadu. Naleśniki mam zrobione, jeszcze tylko zrobię farsz ze szpinaku i sera, ale to proste jest. Moje maleństwo wczoraj dostało szpinak i polubiła bardzo. Mięsko dla niej mam, kaszę mam, żółteczko ugotuję, może jeszcze trochę zetrę jej marchewki, bo okazuje się, że surówkę z marchewki też lubi! Mojej kochanej wrócił apetyt! Jupi!!! Matka jest szczęśliwa!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz