Wczoraj nie skończyło się wieczorem na pierożkach. Pojadłam jeszcze ciastek. Dziś nie wchodziłam na wagę, tak jak obiecałam, ale wzięłam do ręki centymetr. Na pewno jestem napuchnięta i grubsza. W spodnie moje nie wchodzę, będę chodzić teraz cały czas w getrach. Teraz trzeba się zmobilizować, żeby wrócić do normalnego trybu życia, ćwiczeń, gotowania itp. Krok pierwszy zrobiony, mąż wysłany na zakupy, kupi trochę zdrowego żarcia. Trzeba po prostu za bardzo o tym nie myśleć i robić swoje. Po południu zrobię krótki trening. Jutro też, a od poniedziałku nie ma zmiłuj i wstaję o 6 rano, żeby ćwiczyć, bo tak to inaczej znów nie będę miała kiedy. Ale mamy leniwe dni. Mąż siedzi na urlopie w domu, to dobrze, bo trochę mogę mieć oddechu, ale jednak to taki leniwy czas, kiedy łatwiej sięgnąć po ciastko. Z drugiej strony trzeba korzystać, bo już niedługo takie dni się skończą i nie wrócą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz