wtorek, 20 sierpnia 2013

Jak odpuści umysł, to odpuści ciało

Dziś super udany! Zmotywowałam się, podniosłam swoje morale i lepiej się poczułam. Fryzjer zaliczony - jestem w punkcie wyjścia, jeśli chodzi o zapuszczanie włosów, bo mam krótkiego boba. Jeszcze nie wiem, czy do końca jestem zadowolona z jego kształtu, ostatnio chyba było lepiej, ale na pewno jestem zadowolona z tego, że nie wyglądam już jak strach na wróble, tylko wyglądam elegancko. Nie zmieniam już fryzjera i nie testuję.

Spotkałam na siłowni znajomą instruktorkę, która zaczęła właśnie pracować w klubie, do którego ja czasami wpadam (bo nie mogę napisać, że chodzę). Powiedziała mi mądre zdanie, zresztą mówiła to samo jak się widziałyśmy ostatni raz: "jak odpuści głowa to odpuści i ciało". Nie ma co tak zadręczać się myśleniem o odchudzaniu. Nie ma co tak rozmyślać i dywagować cały czas. Po prostu trzeba żyć, a wtedy waga sama spadnie. Jak się czegoś bardzo chce, to czasem bardzo trudno to osiągnąć. Ciekawe, że niedawno to samo powiedziała mi moja przyjaciółka na temat relacji damsko-męskich. Użyła tylko innych słów. Nie przytaczam, bo cenzura nie puści ;-)

Trening zaliczony. 45 minut tylko, ale wylałam z siebie dziewiąte poty. Mocne kardio interwałowe plus jedna seria ćwiczeń siłowych na obciążeniu własnym ciałem. Zgadzam się zdecydowanie z ostatnimi stwierdzeniami Ewki Chodakowskiej, że siłownia i maszyny są do niczego. Tyleż ciekawych i rozmaitych ćwiczeń można zrobić pracując tylko z własnym ciałem, albo na piłkach, czy wolnych ciężarach. Ja wykonuję teraz ćwiczenia, które angażują jak najwięcej grup mięśniowych na raz. Minimum czasu a maksimum efektu. Dzięki takim ćwiczeniom bardzo szybko wróciłam do sprawności fizycznej po ciąży. Już teraz mój brzuch jest w pełni sprawny i to po cesarskim cięciu, a podobno niektórym kobietom czucie w dolnych mięśniach brzucha wraca dopiero po około 6 miesiącach po porodzie. Mięśnie dna miednicy to zupełnie inna historia, ale o tym napiszę kiedy indziej. 

Udany dzień. Jutro też się nie ważę. Rano przyjedzie do mnie moja siostra pokazać mi zdjęcia ze swoich wakacji. Ja też jej pokażę moje. Postaram się też zamieścić coś na blogu, ale jeszcze się zastanowię co i w jakiej formie. Jak bardzo internet jest anonimowy i jak odważnie można zamieszczać swoje prywatne fotografie, tego jeszcze nie wiem. Pomyślę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz