czwartek, 22 sierpnia 2013

Waga do kosza!

Wbrew moim postanowieniom weszłam na wagę i nie jestem zadowolona z tego co zobaczyłam! 
58,3 kg!! Na razie nie zbliżam się do odrobienia strat powakacyjnych, ale... ale brzuszek jak banieczka. Zmiana diety zawsze prowadzi zawirowania. Myślę, że są to dalej zalegające treści pokarmowe, dlatego miarodajna będzie waga w niedzielę, albo w poniedziałek. No zobaczymy, nie poddaję się. Obwody są większe niż były, ale do końca sierpnia jeszcze 10 dni, to dużo czasu.

Obudziłam się zmęczona po wczorajszym killerze. Myślę, że na następny ogień pójdzie turbo:


Dzisiaj jednak nie wiem, co będę robić. W planie było bieganie i trochę ćwiczeń wzmacniających. Jeszcze w tym tygodniu chciałabym dorzucić trening siłowy. Zobaczymy jakie mój mąż ma plany na wieczór. 

Niestety nie ma drogi na skróty. Nie mogę nic kombinować z dietą, bo przecież była skuteczna i zdrowa, a czasem kusi, żeby po prostu zastosować coś, co pomoże pozbyć się szybciej moich kilogramów. Ale pamiętamy o metabolizmie i innych ważnych sprawach!!!! 10 dni sierpnia na diecie, potem jeszcze 9 dni września i pomiary na profesjonalnej wadze. To będzie dopiero miarodajne źródło informacji. 

A na razie zbieram się na wieś w odwiedziny do moich rodziców, którzy tam teraz stacjonują. Trzeba tylko szybko wszystko popakować dla małej i dla siebie, a nie siedzieć na blogu, wiec do roboty!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz