wtorek, 20 sierpnia 2013

Plany na wieczór?

Idę w końcu do fryzjera! Jupi!!! Potrzebna przemiana. A potem morderczy trening interwałowy. Planowana godzina. Dziś maluchem zajmuje się tata :-)


Rozmawiałam z koleżanką, z którą razem się odchudzamy u tej samej Pani Dietetyk. Jej mąż też jej daje trochę w kość. Je byle jak. Zajada się na noc przy niej pizzą i kebabami. Powiedział też, w momencie gdy zostało jej kilkanaście kilo nadwagi po ciąży, że nie musi nic zmieniać, bo dla niej jest ok. Z jednej strony chwali się to i jemu i mojemu, że nie narzekają na nas i są usatysfakcjonowani z naszego wyglądu, a z drugiej strony nie są w stanie zrozumieć, że to my nosimy te kilogramy i nie czujemy się dobrze w naszych ciałach!

Nakręcam się już też na książkę Ewki. Przewertowałam internet i znalazłam wiele niekorzystnych opinii na temat książki, sposobu motywowania itp. Ja nie będę się tym przejmować. Po prostu spróbuję. Cały wrzesień 30 dni z książką, z treningami. 2 tygodnie sierpnia będę jeszcze na swoim programie treningowym, bo nie chcę teraz wprowadzać za dużego szoku dla mojego organizmu. Wystarczy mu powrót do diety 
i treningów (3 dzień z rzędu ból głowy!), a potem będę szokować go dalej od 1 września codziennymi treningami Ewki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz