czwartek, 22 sierpnia 2013

Historia mojego pociążowego brzucha

Żeby nie było, że nie pracuję i nie ma efektów... może nie tydzień po tygodniu, ale kilka fotek z ostatnich 5 miesięcy. Po kolei:

9 marca 2013 (czyli prawie 3 tygodnie po porodzie). Taki sobie brzusio był:

takie były tej historii początki....

22 marca 2013:


miesiąc minął a brzusio jak był...

...tak jest
Na początku kwietnia wróciłam na fitness: głównie rowerki, ABT, pilates.

5 kwietnia 2013:


kwietniowy brzuszek
Tu już chyba widać, że zaczęłam intensywniej ćwiczyć:
22 maja 2013:





W połowie maja zaczęłam moje treningi z trenerem personalnym i mój trening miał ręce i nogi, bo pracowałyśmy (z trenerką) nad brzuchem, aby wrócił do formy i aby skrócić mm brzucha i by brzuch nie był wystający i nad moimi odwiecznie kłopotliwymi i newralgicznymi strefami: pośladkami i udami. Pozostałych partii mięśniowych oczywiście też nie pomijałyśmy, ale wiadomo, co było dla mnie priorytetem.

31 maja 2013:

majowy brzuszek

1 lipca 2013:



 23.07 coraz bliżej sukcesu:


Albo tu: szczytowa forma po ciąży, początek sierpnia:


I to niestety był moment, w którym wyjechałam na wakacje i zmarnowałam kawał swojej pracy. Obiecuję jednak wszystko odrobić i nie zrażać się przeciwnościami. Bo czy 2 tygodnie mogły popsuć efekt, na który pracowałam przez pół roku Chyba nie. Mam taka nadzieję. Po powrocie z wakacji jest tak:





Brzuszek się zaokrąglił, udka i pośladku się wypełniły i znowu mam nad czym pracować!!!! Nie siedzę więc z założonymi rękami i ruszam do roboty. Dla porównania wrzucam zdjęcie motywacyjne, czyli jak to było w momencie, gdy zaszłam w ciąże:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz