Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 sierpnia 2013

Motywacja konkretna, czyli co zrobić, żeby osiągnąć cel

Czytam coraz więcej informacji w internecie, żeby dowiedzieć się więcej i więcej i wzmocnić moją motywację. Między innymi bardzo podobał się mi następujący artykuł:




W skrócie oraz z moimi postanowieniami:

1. Uwierz w siebie!! To może brzmieć śmiesznie, ale tak naprawdę w twój umysł musi mieć pewność, że możesz osiągnąć tą transformacje w rzeczywistości. Nie próbuj dążyć do nierealnych celów. Musi to być taki cel, który wiesz, że na pewno będziesz mógł/a osiągnąć. Wiara w siebie to pierwszy i najważniejszy cel. Jeśli ty nie będziesz wierzyć w siebie to kto będzie? 

Z tą wiarą w siebie jest krucho, ale będę nad tym pracować! Cały czas!!!

2. Napisz na kartce przyczyny dlaczego chcesz podążać ustalonym programem. Możesz ją również gdzieś powiesić i przeczytać w chwili zwątpienia.


  •  Bo chcę jak osiągnę moją wagę, to skończy się moja walka. Będę z siebie dumna i zadowolona, że się mi udało i osiągnę spokój. Po prostu będę mogła skupić się na zdrowym życiu i innych celach
  •  Bo z tą wagą czuję się dobrze. Czuję się atrakcyjnie, wzrasta moja pewność siebie, co powoduje, że lepiej idą mi wszystkie inne rzeczy
  • Będę się mieścić we wszystkie moje ubrania
  • Bo to kwestia mojego honoru! Obiecałam sobie, że się mi uda i musi się udać! 

 Trochę mało, ale będę również myśleć nad kolejnymi powodami. Zresztą te chyba są wystarczające, prawda?

3. Pamiętaj aby zaplanować swój dzień dnia poprzedniego. Rozpisz albo już przygotuj potrawy na następny dzień. Przemyśl o której godzinie będziesz ćwiczyć. Trzymaj się planu, bo jeśli zaplanowałeś/aś ćwiczenia o 18, a nie wykonasz ich, będą przechodziły następne godziny i następne, aty ciągle będziesz przekładał/a ćwiczenia na później aż w ogóle ich nie zrobisz. WIEM co mówię, bo sama doświadczałam tego samego!

Planuję, będę planować. Mniej więcej przynajmniej. A jak nie będę mieć wszystkiego gotowego to będę mieć opcje awaryjne :)


Na koniec! Pamiętaj, że to TY SPRAWUJESZ KONTROLĘ! Tylko TY KONTROLUJESZ to, co wkładasz do żołądka!! Tylko TY DECYDUJESZ, czy zorganizujesz godzinę czy pół na ĆWICZENIA 

Bardzo mądre. To ja wkładałam wszystko do żołądka w wakacje. Niepotrzebnie obwiniałam mojego męża. Trochę się liczyłam z konsekwencjami, a trochę o nich nie myślałam i mam za swoje. Gruba krecha i do przodu!


Dziś tydzień zdrowego tryby życia (mojego normalnego) za mną. Waga 57,4 kg. Jeszcze tylko 3,4 kg do zgubienia! Planowałam, że zejdę do 57,0 kg, ale jest spoko. Ważyłam się na czczo, ale przed wizytą w kibelku a brzuszek znowu trochę jak banieczka. Jest dobrze. Nie będę się tak przejmować wagą. Moim celem jest obniżenie jeszcze trochę tkanki tłuszczowej. Było 18,4%, a chciałabym, żeby było około 16% (15% to chyba za duży cel jak na matkę karmiącą). W ogóle o tym też chciałam napisać, bo przecież ja cały czas karmię! 7-8 razy dziennie, więc spokojnie z tym odchudzaniem. Może mój organizm trochę się broni? I dlatego tak powoli to idzie?

Dalej mam postanowienie, że dopóki nie osiągnę wagi 56,0 kg z powrotem, to nie ma żadnych nagród i żadnych słodyczy!!! Jeśli się nie uda do końca sierpnia, to przynajmniej to spotkania z Panią Dietetyk. Przynajmniej do spotkania z nią będę super dzielnie się trzymać i nadrobię, wszystko, co popsułam. Byle do 10 września. Byleby nie było więcej tłuszczyku, to jest mój cel. A jakby było odrobinę mniej, to bym już była super szczęśliwa!!!!

Zrobiłam wczoraj turbo Ewy Chodakowskiej. Spaliłam tylko/aż 350 kcal. Parę ćwiczeń było trudnych, ale ogólnie ok. Killer chyba bardziej mnie zmęczył. Zapomniałam założyć pulsometru, więc nie wiem, jak ze spalaniem. Po killerze miałam super zakwaszone łydki.

Dziś rano udało się mi już być na siłowni i zrobić godzinkę mojego treningu - mocne cardio z elementami siłowymi. Z uwago na braki czasowe musiałam połączyć 2 treningi w jedną całość. Ręce bolały, oj bolały, bo większość ćwiczeń w podporze!

Zabrałam się też, tak, jak obiecałam za czytanie mądrej książki. Nie dość, że dowiem się jak karmić moje dziecko, to jeszcze wrócę do podstaw, na przykład opisane są w książce zaburzenia odżywiania  u młodzieży. Pozycja warta przestudiowania!!!!

Chcę wiedzieć, co je moje dziecko. Chcę wiedzieć, co sama jem i dlaczego czasem to wymyka się spod kontroli!!! A teraz do karmienia marsz (mam kryzys laktacyjny... kolejna rzecz do przestudiowania).


sobota, 24 sierpnia 2013

Motywacja

Miało być o czekoladzie, a będzie o motywacji. Byłam wczoraj na pierwszym spotkaniu z psychoterapeutą. Rzeczywiście jest tak, że człowiek tworzy jakąś taką więź z takim człowiekiem i brakowało mi Pani Marii. Za to Pan Piotr jest bardziej rzeczowy i konkretny i nie było między nami niezręcznej ciszy. Jeszcze jedno spotkanie diagnostyczne za 2 tygodnie i wtedy mam podjąć decyzję, czy podejmuję się wyzwania i czy będę ciężko pracować nad sobą. Od razu dowiedziałam się, że mam problem z motywacją, żeby wytrwać przy podjętych działaniach. I to fakt. Pierwsze celne spostrzeżenie. Ze wszystkim tak mam. Mam wiedzę, narzędzia, czas, często wsparcie i ... daję ciała!!! Zapominam o celu, zapominam o motywacji i marnotrawię moją ciężką pracę. Mam sobie tą moją motywację przemyśleć na następny raz. Będę więc myśleć, a teraz aktywny dzień: sprzątanie, zakupy, targi mother&baby, czyli będzie co robić!

wtorek, 20 sierpnia 2013

Jak odpuści umysł, to odpuści ciało

Dziś super udany! Zmotywowałam się, podniosłam swoje morale i lepiej się poczułam. Fryzjer zaliczony - jestem w punkcie wyjścia, jeśli chodzi o zapuszczanie włosów, bo mam krótkiego boba. Jeszcze nie wiem, czy do końca jestem zadowolona z jego kształtu, ostatnio chyba było lepiej, ale na pewno jestem zadowolona z tego, że nie wyglądam już jak strach na wróble, tylko wyglądam elegancko. Nie zmieniam już fryzjera i nie testuję.

Spotkałam na siłowni znajomą instruktorkę, która zaczęła właśnie pracować w klubie, do którego ja czasami wpadam (bo nie mogę napisać, że chodzę). Powiedziała mi mądre zdanie, zresztą mówiła to samo jak się widziałyśmy ostatni raz: "jak odpuści głowa to odpuści i ciało". Nie ma co tak zadręczać się myśleniem o odchudzaniu. Nie ma co tak rozmyślać i dywagować cały czas. Po prostu trzeba żyć, a wtedy waga sama spadnie. Jak się czegoś bardzo chce, to czasem bardzo trudno to osiągnąć. Ciekawe, że niedawno to samo powiedziała mi moja przyjaciółka na temat relacji damsko-męskich. Użyła tylko innych słów. Nie przytaczam, bo cenzura nie puści ;-)

Trening zaliczony. 45 minut tylko, ale wylałam z siebie dziewiąte poty. Mocne kardio interwałowe plus jedna seria ćwiczeń siłowych na obciążeniu własnym ciałem. Zgadzam się zdecydowanie z ostatnimi stwierdzeniami Ewki Chodakowskiej, że siłownia i maszyny są do niczego. Tyleż ciekawych i rozmaitych ćwiczeń można zrobić pracując tylko z własnym ciałem, albo na piłkach, czy wolnych ciężarach. Ja wykonuję teraz ćwiczenia, które angażują jak najwięcej grup mięśniowych na raz. Minimum czasu a maksimum efektu. Dzięki takim ćwiczeniom bardzo szybko wróciłam do sprawności fizycznej po ciąży. Już teraz mój brzuch jest w pełni sprawny i to po cesarskim cięciu, a podobno niektórym kobietom czucie w dolnych mięśniach brzucha wraca dopiero po około 6 miesiącach po porodzie. Mięśnie dna miednicy to zupełnie inna historia, ale o tym napiszę kiedy indziej. 

Udany dzień. Jutro też się nie ważę. Rano przyjedzie do mnie moja siostra pokazać mi zdjęcia ze swoich wakacji. Ja też jej pokażę moje. Postaram się też zamieścić coś na blogu, ale jeszcze się zastanowię co i w jakiej formie. Jak bardzo internet jest anonimowy i jak odważnie można zamieszczać swoje prywatne fotografie, tego jeszcze nie wiem. Pomyślę.