środa, 21 sierpnia 2013

Diabełek kusicielek

Coś mnie podkusiło i wykonałam właśnie killera Ewki Chodakowskiej. I wylały się ze mnie siódme poty. Ręce się mi roztrzęsły. W zasadzie jestem już po kolacji, ale chyba zafunduję sobie przekąskę potreningową, bo to było mocne uderzenie! Zresztą, po treningu należy jeść!! Info z bloga, którego teraz wertuję:

Czy należy unikać kolacji i jak to jest po wysiłku?

Zmotywowałam się też jej przedmową o wyrzuceniu wagi i stresowaniu się. Skoro wszyscy to powtarzają to musi coś w tym być. Miałam też napisać o moim słodyczoholizmie, ale dziś oparłam się kawałkowi pysznej szarlotki (my personal best), więc na razie jestem na dobrej drodze. O tym więc kiedy indziej. Idę zjeść owocek!








PS. Moja książka Ewki dotarła własnie do empiku, teraz nic tylko ją odebrać, przestudiować ćwiczenia i od września ruszamy z metamorfozą :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz