wtorek, 20 sierpnia 2013

BLW dzień kolejny

Wdrażam ambitnie metodę BLW w rozszerzaniu diety mojej Małej. Na razie według mojej wiedzy odnosimy spektakularny sukces. Mała jeszcze nie siedzi sama, trzeba ją podtrzymywać. Nie wiem do końca jak jest u niej z odruchem wypychania ciał obcych z ust, trudno mi to określić. Czasem się mi wydaje, że jest,  a czasem, że go nie ma. Po pierwszych eksperymentach z marchewką w poniedziałek podałam małej marchewkę, brokuła i pieczonego indyka. Marchewka i brokuł zostały ugryzione. Po południu na tapetę poszedł jeszcze wafel ryżowy. O jakaż to była wielka radość z jego ciumkania! Dziś testowałam cukinię, marchewkę oraz jabłko. Marchewę zrobiłam chyba za twardą, bo nie udało się jej ugryźć ani kawałka, natomiast cukinia była doskonała do ciumkania. Myślę, że Małe wyssało z niej trochę soku. Wafelek ryżowy okazał się również strzałem w dziesiątkę. Mój mąż zaczął się jednak zastanawiać nad podawaniem Z. papek łyżeczka. A takie myśli przyszły mu po 10 minutach trzymania jej na kolanach i podsuwania jej talerza z waflami. Mężczyźni to jednak są mało cierpliwi. Moja koleżanka O. również mi dzisiaj powiedziała, że jej znajoma próbowała stosować tą metodę, ale bez skutku, bo jej dziecko nic nie jadło. Myślę, że nie ma co się poddawać. Na razie testuję BLW dopiero od 3 dni i jest tak, jak miało być w teorii. Dziecko nie je, ale bawi się jedzeniem i uczy się nowych konsystencji, kolorów, smaków. Zamęt w głowie zasiała mi kiedyś również nasza lekarka pediatra, że nie powinnam robić takich eksperymentów, bo dziecko musi jeść mięso. Nie wyobrażam sobie jednak wtłaczania w Z. na siłę jedzenia łyżeczką. To droga przez mękę i to sprzeczne z moimi przekonaniami. Chcę w moim dziecku od początku zaszczepić zdrowe nawyki żywieniowe, a nie żeby męczyła się jak jej matka z zaburzeniami odżywiania przez pół życia. Na razie jestem bardzo zadowolona. Mała sobie doskonale radzi. Świetnie chwyta pokarmy, dziś nawet próbowała przełożyć sobie wafelka z jednej rączki do drugiej i bez problemu trafia z nimi do buzi. Liczę, że BLW będzie w jej przypadku wielkim sukcesem. Oczywiście będzie łatwiej, jak zacznie sama siedzieć, bo wtedy będziemy mogli jeść razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz