poniedziałek, 19 sierpnia 2013

70% dieta 30% treningi

70% dieta, 30% treningi. Taki podobno jest procentowy wkład w proces odchudzania. Samymi ćwiczeniami nic się nie zdziała, bo można nie mieć ujemnego bilansu kalorycznego, a wtedy waga ani drgnie. Ćwicząc za dużo można również wpaść w efekt Plateau i waga również nie pójdzie w dół, bo metabolizm przestawia się na niższy poziom. Organizm przyzwyczaja się do dużej ilości wysiłku fizycznego, przestawia się na taki tryb, że ciągle potrzebuje więcej i więcej, więc nie ma co przesadzać. Tego też się uczę. Kiedyś ćwiczyłam po 2,5 godziny. Teraz już wiem, że godzina na raz wystarczy. I to nie codziennie, lecz maksymalnie 4-5 razy w tygodniu. Zresztą co tu dużo ukrywać, taka sytuacja mi odpowiada, ponieważ nie mam teraz zbyt wiele czasu. Nie jestem już niezależną nastolatką i nie mogę sobie pozwolić na taki luksus przebywania aż tyle poza domem. Moja godzina musi mi wystarczyć.

Do tej wyliczanki procentowej doliczyłabym jeszcze parę rzeczy: motywacja i wsparcie emocjonalne (czyli 2 rzeczy, których czasami mi brakuje.... niestety czasem odpuszczam sobie, mówię sobie, że nic się nie stanie jak odpuszczę, bo potem to nadrobię... a prawda jest taka, że to "nadrabianie" jest strasznie frustrujące i oddala mnie od mojego celu, nie mówiąc już o tym, że jestem coraz starsza i jest coraz trudniej. W tym roku stuknie mi 32!). Motywację postaram się mieć i podtrzymywać ją codziennie pisząc tego bloga. Nie ważne, czy ktokolwiek kiedykolwiek to przeczyta. Piszę to dla siebie jako forma wzmocnienia i terapii.

Nie napisałam jeszcze, że dziś pasuję z treningiem, bo miałam iść pobiegać, ale jest 30 ponad stopni, zaduch niesamowity oraz okropnie boli mnie głowa. Jutro ma być zmiana pogody, ten ból jednak trwa od wczoraj i wynika z przejścia na dietę. Jednak drastycznie zmieniłam sposób odżywiania się w stosunku do tego, co wyprawiałam w wakacje. Tak samo było w maju, gdy rozpoczynałam moją dietę. Jutro oczywiście pójdę na siłownię i zrobię mój trening. Tak jak napisałam, będę ćwiczyć 4-5 razy w tygodniu po godzince. Powinno wystarczyć. Do tej pory wystarczało.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz