Byłam dziś z małą w przychodni szpitalnej. Były tam różne dzieci i różne mamy, cała masa takich z ogromną nadwagą! I tak się zastanawiam, czy ja przypadkiem nie przesadzam? Dzieci miały różne - i starsze i młodsze od mojej Małej, tak więc nie koniecznie mogłam się z nimi porównać. No właśnie, zastanawiamy się, porównujemy, szukamy inspiracji, motywacji... i czy my w tym wszystkim nie przesadzamy?! A gdzie stwierdzenie, że liczy się wnętrze?! Gdzie się to podziało? Przecież taką zasadę chcę wpoić mojej córce, a nie dziki pęd i wieczne niezadowolenie ze swojego wyglądu! Wniosek? Pracuję nad samoakceptacją! I nie patrzę już tak często na moją wagę! Postaram się ją omijać szerokim łukiem. Owszem, będę pracować nad sobą, pracować, by na stałe wprowadzić zdrowe nawyki, dobrze się odżywiać, być aktywną (właśnie zapisałam moją córeczkę na basen na baby swimm!) Ogólnie, super, że nie mam nadwagi, tylko te około 3 kilogramy do zrzucenia, mam nadzieję tylko, że nie rzucą się one mi bardzo na głowę i pozbędę się ich bez większych kłopotów i strat, bo hopla na tym punkcie mam na pewno.
Dziś obiad uroczysty i urodziny szwagierki o 18!!! u teściowej. Będzie tłusty żur z kiełbasą i zapiekany makaron z tłustym mięsem i serem. To już mam zapowiedziane, że nie będzie żadnych specjalnych dań dla dziwaków. Miło, że moja "mama" tak o mnie myśli, ale trudno. Nieważne. Przygotowałam sobie na wieczór sałatkę z razowego makaronu, mozarelli i warzyw. (Właśnie sobie zdałam sprawę, że pomyliłam gramaturę sera i dałam go 2 razy więcej, trudno, trzeba będzie go powybierać!..hmm, w zasadzie to 3 razy więcej niż powinnam, tak to jest jak się ma za dużo na głowie!). Budzę małą, karmię ją i idziemy do ośrodka na szczepienie!
W dalszej kolejności będę pisać o fotelikach do karmienia, bo wczoraj zrobiliśmy pierwszy research i wiem, że one bardzo zmienią moje życie... na łatwiejsze.
PS. Jednak zjadłam kolację u teściowej, ale ona jednak o mnie pomyślała i nie dodała śmietany do zupy pieczarkowej, a na drugie danie zrobiła zdrową pieczeń i sałatkę więc to zjadłam... i odrobinę zapiekanki z mięsem mielonym, z którego zdjęłam wierzchnią warstwę makaronu. I nie zjadłam torta! Duży plus!!! Obyło się bez wydziwiania z mojej strony i bez wielkiej tragedii :)
Dziś był relaks od ćwiczenia. Jutro mocno pracujemy!
PS. Jednak zjadłam kolację u teściowej, ale ona jednak o mnie pomyślała i nie dodała śmietany do zupy pieczarkowej, a na drugie danie zrobiła zdrową pieczeń i sałatkę więc to zjadłam... i odrobinę zapiekanki z mięsem mielonym, z którego zdjęłam wierzchnią warstwę makaronu. I nie zjadłam torta! Duży plus!!! Obyło się bez wydziwiania z mojej strony i bez wielkiej tragedii :)
Dziś był relaks od ćwiczenia. Jutro mocno pracujemy!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz