Rozpoczęliśmy dziś remont. Jest co robić. Zwłaszcza mój mąż, ma co robić, bo ja to bardziej zaangażowana jestem w opiekę nad maleństwem. W każdym razie nie ma czasu na odpoczynek. Dziś udało się mi poćwiczyć 20 minut, a nawet 23, ale naprawdę się mi nie chciało. Na jutro rano zaplanowałam zrobienie killera, ale nie wiem, jak to będzie. Nie wiem, czy to zmiana czasu, czy to to, że w ostatni tydzień października był upał i 23 stopnie w cieniu... w słońcu pewnie z 30! Dziś chociaż zrobiłyśmy prawie 2-godzinny spacer. To zawsze trochę ruchu. W sumie w tym tygodniu wyszło 4 godziny treningu, więc podobno optymalnie. Dla mnie to oczywiście mało, ale cóż, czasem tak bywa.
Jutro przeprowadzam się do mojej siostry na czas malowania. Muszę wszystko popakować, może nawet zabiorę się za to już teraz, bo rano to nie będzie czasu.
Jutro przeprowadzam się do mojej siostry na czas malowania. Muszę wszystko popakować, może nawet zabiorę się za to już teraz, bo rano to nie będzie czasu.
Jedzonko ok. Na podwieczorek jadłam słodycze... ok, ale dalej mam wyrzuty sumienia, że za dużo zjadłam. Kupiłam sobie jabłko różane, czyli jabłko z różą w kruchym cieście w Krakowskich Wypiekach. I cóż, jabłka było mało, a ciasta bardzo dużo. Trochę to było za słodkie i nie rozpływało się w ustach. (Trzeba było kupić jednak tego dakłasa, na którego miałam ochotę. Ech. Muszę sprawdzić, czy to to ciastko, które jedliśmy pod Zawoją w Jasmin Resort Spa! Najlepsze ciastko jakie w życiu jadłam.) Do tego zjadłam lody, chyba ze 3 gałki sobie nałożyłam i tu powstaje pytanie, czy to nie za dużo? Nie wiem, całkiem sporo. Ale zmieściło się na małym talerzyku, nie było dokładki, poza tym nie jem żadnych słodyczy w tygodniu i trzymam dietę. Waga trochę spadła nawet. Nie chcę tego teraz zmaścić! Powinnam się może zważyć jutro, chociaż trochę się boję wzrostu wagi. Nie chcę się stresować. Centymetrowo dzisiaj było też chyba lepiej, bo w biodrach 90cm!!!! Czyli fantastycznie. Ale jeść też trzeba i korzystać z życia również. Nie chcę mieć poczucia, że sobie coś odmawiam, a równocześnie nie chcę powtórzyć błędów z przeszłości i nie zmarnować mojej ciężkiej pracy.
Jutro zaczyna się szalony tydzień. Zobaczymy jak się mi uda go przeżyć. Jak sobie z wszystkim poradzę i czy uda się wcisnąć gdzieś jakieś treningi. Dla chcącego nic trudnego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz