Gdzieś kiedyś słyszałam, jak jeszcze byłam na studiach (młoda, zgrabna i usportowiona - czyli na początku studiów, bo 2 ostatnie lata miałam wpadkę i przytyłam z kilkanaście kilo!!!), że 2 tygodnie przerwy w treningach odrabia się przez 8 tygodni, czy jakoś tak. Możliwe, że coś pomieszałam z tymi czasami, ale teraz widzę to dokładnie. Jestem 8 tygodni po wakacjach i dopiero teraz udało się mi odpracować moje 2 tygodnie obżarstwa. Inna sprawa, że na wakacjach popłynęłam na maxa, ze z diety redukcyjnej przeszłam od razu do obżarstwa i zaprzestałam treningów, ale nie ma co już rozpamiętywać tego, najważniejsze, że udało się mi wrócić do stanu wyjściowego. Ciekawe jak z tłuszczykiem. Już za 4 dni się dowiem, oby był sukces!!!
Wczoraj zrobiłam dobry trening: rowery fat burning, czyli przez całą godzinę nie przekraczałam tętna na poziomi 75% max HR. DO tego pół godziny treningu siłowego. Są zakwasy. Zredukowałam obciążenie na luge'ach, bo ostatnio dałam 12 kilo i chyba technika mi padła, za to dołożyłam 5 kilo do przysiadów w bramie i zrobiłam z obciążeniem 40kg, ale to już mój ostatni cykl treningowy z tym programem, można było zaszaleć. Od poniedziałku nowy plan. Wszystko już rozplanowane!!!
Zapisałam się na fejsbuku na jakiś event, 70 dni z mel B. Nie zrobiłam jeszcze żadnego treningu, i pewnie nie prędko zrobię, jednak chciałabym kiedyś wypróbować jej ćwiczenia na brzuch. Postaram się to kiedyś wcisnąć w czasie, jak kiedyś będę sobie robić taki tydzień na maxa, z ekstremalną ilością treningów. Kiedy to wszystko zmieścić w czasie, no kiedy? Chyba dołożę te ćwiczenia do treningów w domu mojej trenerki, do tych najkrótszych. Potraktuję je jako rozgrzewkę, a po nich zrobię brzuch.
Dziś na śniadanie jadłam placki cukiniowo-czekoladowe. Były pyszne, smakowały jak ciastka!!!! Muszę jeszcze kiedyś je zrobić, póki mam cukinię.
![]() |
| Śniadanko - placki czekoladowo-cukiniowe |
Dziś czeka mnie jeszcze trochę eksperymentów kulinarnych, między innymi orkiszowe naleśniki z twarożkiem i dynią, na drugie śniadanie budyń dyniowy (to już próbowałam, ale na zimno, dziś będzie na ciepło). Na obiad też zupa krem paprykowo-pomidorowa. Zrobiłam ją wczoraj. Wyszła pyszna!!!! Naprawdę, muszę powtórzyć ją jeszcze nie raz. Uwielbiam jesień!!! Jest tyle wspaniałych warzyw i tyle możliwości!!!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz