wtorek, 15 października 2013

I już po wizycie kontrolnej.... rezultaty i podsumowania

Wyniki. Właśnie mija sądny dzień, w którym dowiedziałam się, że mam ...wait for it....19,8 % tkanki tłuszczowej. Jupi!!! Zeszłam poniżej 20%!!! To sukces. Pani dietetyk tak powiedziała, że to optymalny wynik dla mojego wzrostu, wieku itp. A więc jest wspaniale i powinnam się cieszyć. Z tyłu głowy oczywiście mam wynik z początku sierpnia, czyli 18,4%... ech, szkoda, że zaprzepaściłam ten efekt. Ale cóż, to tylko i wyłącznie 1,0 kg tłuszczu różnicy. Ustalam jednak, że koniec zadręczania się i bycia ciągle niezadowoloną ze swojego wyglądu. Oczywiście zawsze może być lepiej, nawet Karina powiedziała, że tkanka tłuszczowa jeszcze może spaść, jak będę się pilnować i ćwiczyć, a tak właśnie zamierzam zrobić. 

Plany. Następna kontrola równo za 8 tygodni, 10-tego grudnia. Mam więc cel, mam więc plan - zredukować jeszcze trochę tkankę tłuszczową (plan B to nie wyjść ponad 20% tkanki tłuszczowej). Czekam więc na mój dokładny nowy plan żywieniowy stabilizacyjny (dieta stabilizacyjna podobno powinna trwać kilka miesięcy, ze 2 na przykład, ale to akurat wtedy będę na wizycie, więc się dowiem wszystkiego, co po diecie stabilizacyjnej) i walczę dalej!! Cel: niższy poziom tkanki tłuszczowej oraz biodra - poniżej 90 cm (no, 90 cm).

Odstawianie karmienia i kalorii. Potem jednak gdy zacznę bardziej ograniczać karmienia, trzeba będzie ograniczyć też karmienia. Przede wszystkim będę musiała prowadzić skrupulatne obserwacje. Gdy będę karmić już tylko 2 razy (od 18 stycznia wg mojego planu), to wtedy będę musiała obciąć 150 kcal, a gdy będę już przestawać karmić (od 18 lutego), to wtedy kolejne 150kcal. Ogólnie od 18 października (Małe kończy wtedy 8 miesięcy) mam ze 3 miesiące pracy nad sobą do kolejnej zmiany. Trzymam za siebie kciuki i i ruszam do boju.


Nagroda. Dziś nagrodziłam się pysznym burgerem w burger tata - italiano, z sosem pesto, oliwkami, pomidorem, ale na razowej bułce. Mięcho super wypieczone, chyba robią to na prawdziwym grillu, bo ja nic nie czuję tłuszczu. Jest super. Muszę sobie spokojnie rozplanować system nagród i cheat meali, żeby nie narobić sobie szkody, ale to dopiero po mailu od Kariny. Ogólnie raz na 2 tygodnie można zaszaleć!!! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz