Ponieważ powoli uczę się jeść (moja córa też się uczy, tyle, że ona ma 7 miesięcy a ja 31 lat), to pora wprowadzić główne zasady, oprócz tych wszystkich, które wyznaję :P Będę mieć potem takie kompendium wiedzy. Tak więc przede wszystkim:
- Nie przejadam się
- Nie podjadam
- Nie dojadam
Nie przejadam się to oczywiste, bo nigdy nie czuję się gorzej, gdy jestem nażarta jak świnka, nienawidzę takiego uczucia przepełnienia i ogromnego brzuszka jak balonik, to już chyba lepszy jest lekki głód i niedosyt, taki właśnie jak teraz po dzisiejszej kolacji.
Nie podjadam, tylko trzymam się planu i jem te posiłki, które mam w planie.
Nie dojadam - tu przykład mojego musli, czyli sięgania w kółko i w kółko po jeszcze parę garści, przez co kompletnie traci się kontrolę nad tym, co się je i ile się je. Tak więc po zjedzonym posiłku myję talerzyk i zajmuję się czymś innym.
Testowałam dziś nową płytę Ewki z shape'a:
Niestety muszę przyznać, że się rozczarowałam! I to bardzo. Nie zmęczyłam się, a spodziewałam się super wycisku, co najmniej takiego jak przy pierwszej płytce, którą nabyłam (Tomasz Choiński dalej się nie odpala na laptopie - spróbuję wykonać ten trening w małym pokoju a płytkę odpalę na kompie, ale nie wiem, czy się tu zmieszczę). Nie zmęczyłam się, nie poczułam mięśni, w 40 minut spaliłam 250 kcal, więc słabiutko!!!!! Ale trening zaliczony, powiedzmy taki relaksacyjny. Na jutro rozpisałam sobie trening z książki, wygląda dużo ciężej, przynajmniej są w nim mocne ćwiczenia. Trzeba będzie skończyć tą książkę i brać się za jakieś nowe wyzwania. Trzeba też będzie wkrótce napisać do mojej trenerki, powiedzmy przed wizytą u Kariny.
Koniec o treningach, zabieram się za projektowanie pokoiku. W zasadzie wszystko już skończone, pora jednak zastanowić się nad kolorami... i zamianą dywaniku na wykładzinę, co by mała miała gdzie raczkować.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz