poniedziałek, 30 września 2013

Dzień chłopaka

Z okazji dnia chłopaka zabrałam dziś mojego męża do restauracji. Zjadłam pysznego łososia! Zaczynam jeść i lubić ryby, o dziwo. A ten łosoś w restauracji pomodorino był rewelacyjny. Jedyna moja uwaga to taka, że musiałam go zjeść z grzankami, bo nie było innych dodatków, ale może to mnie nie zabije, jeśli raz nie zjem chleba razowego.

Dostałam maila od Pani dietetyk - jedyne z co mnie zganiła po przeczytaniu mojego raportu to zjedzone w sobotę niekontrolowane musli. Ja też tylko z tego jestem niezadowolona, bo lepiej się czuję jak mam wszystko pod kontrolą i zaplanowane co, kiedy mam zjeść i ile!!! Tak więc pracuję nad sobą i nie będę popełniać już takich błędów, zwłaszcza, że jeszcze tylko 2 tygodnie diety, a potem przechodzimy w fazę stabilizacji :) Zmiany są zawsze dobre, taka jest moja dewiza!!!

Dzień był udany, bo byłam na zakupach  i udało się mi kupić 2 pary super butów, dokładnie takie, jakie chciałam i jeszcze wypatrzeć super torebkę, którą być może dostanę na urodziny.... a to już za miesiąc. Miałam pomysł, że chcę patelnię do pancake'ów, ale może też uda się mi ją dostać, jak ktoś inny będzie mi szukał prezentu, co mi przypomina, że dalej nie kupiłam nic mojej siostrze, a ona skończyła 30 lat już 20 tygodnie temu!!! Ale chyba w końcu mam pomysł co z nią zrobić, zabrać ją na zakupy!!!

Dzień udany też sportowo. Pomimo wielkiego zamieszania na siłowni z okazji dnia chłopaka i tego, że zajęcia mojego pilatesu się nie odbyły, udało się mi zrobić mój trening siłowy (trochę to dłużej trwało, gdyż trzeba było czekać na sprzęt) oraz pójść na rowery. 800 kcal spalonych, więc to naprawdę dobry trening, a ten spinning to dobre urozmaicenie, bo dawno nie byłam. Muszę się zmotywować do robienia Ewki, bo wrzesień się skończył, a ja ledwo przekroczyłam połowę książki. Jutro zrobię jej trening z płyty, a  w środę wracam do książki. Po miesiącu nie przeżyłam spektakularnej metamorfozy i nie mogę powiedzieć, że wkręciłam się na maxxa, ale jest dobrze, parę treningów było dość męczących. Zobaczymy, co będzie dalej. Zawsze to krok do przodu, bo znam już te jej ćwiczenia. Postaram się je dalej wykonywać i może powplatam treningi z dvd. W końcu poprzednia płytka jeszcze nie została odpalona, bo nie działała na laptopie!!!! Mam do zrobienia tez killera, który bardzo mnie zmęczył i turbo spalanie - trochę mniej męczące, ale też można robić. Tak więc działam!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz