Muszę to napisać. Ubrałam dziś moje najbardziej obcisłe spodnie - super slimy i są na mnie luźnawe! W końcu się nie opinają. Zaczynam się w nich dobrze czuć. (Być może to dlatego, że upały się skończyły i człowiek nie jest opuchnięty, a być może moje treningi i trzymanie diety działają).
Jutro przyjeżdża mama, jak już wspominałam. Trochę mi pomóc, trochę posiedzieć z Małą, chociaż coś widzę i czuję, że jutro czeka mnie pracowity dzień. Mam naprawdę dużo do zrobienia a jeszcze trzeba wpleść w to mamę.
Ponieważ maleństwo skończyło właśnie 7 miesięcy i wstaje aż 4 razy na jedzenie w nocy, postanowiłam zacząć sukcesywnie je tego oduczać. Zobaczymy co z tego wyniknie i jak to na mnie wpłynie jeśli się uda - chodzi mi przede wszystkim o wydatek energetyczny na produkcję mleka. Ale będę trzymać rękę na pulsie i będę wszystko konsultować z Kariną.
Ze złych wiadomości - w sobotę otwarcie pizzerii w moim bloku. To może się skończy tragicznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz