Napiszę w skrócie, bo pora by pójść spać. Po porannym rozdrażnieniu spowodowanym tym, że znowu zostałam sama z małą (dzięki mojej teściowej), wszystko już poszło dobrze. Porozmawiałam chwilkę z moim mężem - czasem 5 minut wystarczy, by polepszyć stosunki! W każdym razie i ja i on jesteśmy zawzięci i działamy dokładnie tak samo. No, nie o tym tu teraz miałam pisać, tylko o diecie....
Byliśmy u znajomych męża i o dziwo było fajnie. Zabrałam sobie melona i jogurt, ale bardzo dziwnie by to wyglądało, gdybym go wyciągnęła, gdyż pani domu zrobiła rewelacyjną robotę i przygotowała rewelacyjne przekąski. Na listę moich grzechów trafiły więc:
- kananoski
- wędlina wędzona
- grzybki w zalewie
- sałatka z ryżu i jakiejś ryby
- ser z niebieską pleśnią
- ser camembert albo brie
- winogrona białe i ciemne
- pół kieliszka białego wina
To chyba wszystko. Oczywiście ilość nie była jakaś ogromna, ale nie był to melon z jogurtem. Cóż, trudno. Jutro poniedziałek, będę się bardziej starać, a już najbardziej będę się starać od wtorku, bo zaczyna się nowy miesiąc. Jutro jeszcze przedłużony weekend, gdyż mój mąż ma wolne i idziemy do włoskiej restauracji na obiad. Z dobrych wiadomości na spotkaniu był jeszcze na koniec pyszny biszkopt czekoladowy z wiśniami i czekoladą - to znaczy znowu wyglądał na pyszny, bo nawet go nie powąchałam - w ten oto sposób zamykam trzeci tydzień bez słodyczy. Da się? Da! Mój mąż mnie wsparł, chwycił mnie za rękę, a potem powiedział, że jest ze mnie dumny. Ja to oczywiście mądrze skomentowałam, że tylko ja nie jem słodyczy i trzymam dietę i tylko ja jestem gruba. Na to on odpowiedział, że Pani domu nie jest szczupła tylko wręcz chuda, a ta druga (ta wystrzelista blondyna) to co z tego, że jest szczupła, skoro jest strasznie humorzasta. I tym optymistycznym akcentem postanawiam być mniej humorzasta i z dobrym nastawieniem zacząć nowy tydzień i nowy miesiąc.
Powinnam iść spać, ale kusi mnie, żeby obejrzeć serial. Do spania!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz