czwartek, 5 września 2013

A może już nie muszę się odchudzać?

Wróciłam ze wsi. Podładowałam baterię, mimo, że nie miałam ani chwili wytchnienia dla siebie - no może przesadzam. Najadłam się eko-warzyw i eko-owoców i powoli dochodzę do wniosku, że może to już powinno iść ku końcowi z tym odchudzaniem? Nie wiem, czy mi waga jeszcze zejdzie w dół czy nie, ale już w miarę ok czuję się ze swoim ciałem, oczywiście zawsze może być lepiej, ale przecież ćwiczę i robię Ewkę Chodakowską. Liczę na fajne efekty. No, po 4 dniach spodnie są na pupie luźniejsze. Zważyć się nie zważę, bo mam znów ogromny brzuchol po fasolce i kilogramach warzyw, które spożyłam. Może trochę nawet za dużo. Myślę, że jak nie będę się odchudzać to nie będę ograniczona wszelakimi ograniczeniami i wtedy może nawet będzie  mi łatwiej zdrowo żyć bez tej presji. Poza tym uznaję, że mój organizm walczy ze mną a ja z nim i póki karmię to nie puści mi już więcej tłuszczu. We wtorek idę na pomiary i wtedy się wszystko okaże, wtedy też podejmę decyzję ile jeszcze odchudzania - czy do końca września, czy do połowy października, a może to już teraz, a może wytrzymam jeszcze do swoich urodzin, albo do 18 listopada, kiedy to minie 9 miesięcy od mojego porodu. Czas pokaże. Chcę mieć mniej niż 10kg tłuszczu w ciele. Zmęczona długim dniem podążam spać :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz