Dziś Święto Wszystkich Świętych. Wizyta na cmentarzach zaliczona. (Piszę szybko i pobieżnie, bo właśnie przeczytałam, że po 30 człowiek się gorzej regeneruje i potrzebuje co najmniej 8 godzin snu, a w moim przypadku jest już to niemożliwe, gdyś siedzę na internecie a tu prawie północ!!!! Mała na pewno nie będzie spała do 8). Spacer tak więc też zaliczony. Potem drugi godzinny jeszcze. Zmusiłam się znowu do treningu. W domu. Raczej cardio, ale też trochę ćwiczeń kształtujących na obciążeniu własnym ciałem i z hantelkami 3 kg. Takie mam tylko w domu. Dało radę. Godzina treningu jest.
Strasznie się mi nie chciało, ale najważniejsze, że się udało i że się zmotywowałam. Jeszcze tylko 20 minut treningu jutro i mój plan absolutnego minimum zostanie wykonany. A potem ruszę ze zmasowanym atakiem (nie wiem, kiedy, bo remont się przedłuży. Jutro jedziemy zamówić meble do Ikei, ale jestem przerażona, kto to wszystko poskłada i kiedy. Tapet nie ma. Karnisz na szczęście dotarł.
W niedzielę chyba zrobię odpoczynek (albo jakiś stretching, albo skalpel.... cholera, moje wszystkie płyty z treningami zostały pochowane gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie!) - obczaję sobie może tylko ćwiczenia od mojej trenerki, która nagrała filmik na youtube z treningiem dla kobiet w domu, czyli coś idealnego dla mnie na kolejne 2 tygodnie. I taki właśnie jest plan. Będę robić te ćwiczenia, tylko jeszcze muszę wymyślić, jak zrobić cardio. Skakanki nie mam, bieganie wymagałoby wyjścia z domu, zresztą zimno już jest i nie biegałam ze sto lat. Ech, może się uda. Muszę pogadać z moim mężem, kiedy będziemy mogli cokolwiek zrobić. Może w niedzielę się uda. Byłoby super.
Waga. Pomimo moich obaw weszłam na wagę i jest wspaniale, bo 55,2 kg. Idzie w dobrą stronę. Dalej nie wierzę, jak to jest możliwe skoro ja jem aż tyle!!!!! Ciągle jestem przejedzona, tzn od obiadu wzwyż, bo rano budzę się z płaskim brzuchem. Waga nie rośnie, a więc nie jem za dużo. Właśnie pobiegłam po jogurt, bo przypomniałam sobie, że miałam go zjeść godzinę temu. Trudno, będzie przed samym snem. Idę umyć zęby i do łóżka. Zrezygnowałam ze ślęczenia przed komputerem w dzień i bezproduktywnego marnowania czasu, za to siedzę teraz po nocach. Do spania kobieto! Czas na regenerację!!!!!!
PS. Zaczął się nowy miesiąc. Jak to zwykle mawiam, nowy miesiąc nowe możliwości. Nie muszę się już drastycznie odchudzać, ale mogę wykorzystać ten czas, aby zdrowo sportowo żyć. I nie polec w święta. Mogę się wykazać tym, że wiele się nauczyłam i zmieniłam moje nawyki żywieniowe. Jest naprawdę dobrze. I z jedzeniem i z treningami. Mogę być z siebie zadowolona. Za parę dni stuknie mi 32. Moje postanowienie na kolejny rok z życia jest teraz takie, abym była z siebie zadowolona. I wierzyła w siebie. I robiła to, co lubię. Uda się!!!! Wystarczy uwierzyć (tak, teraz po raz pierwszy od dawna płynie ta myśl z głębi mojego serca).
PS. Zaczął się nowy miesiąc. Jak to zwykle mawiam, nowy miesiąc nowe możliwości. Nie muszę się już drastycznie odchudzać, ale mogę wykorzystać ten czas, aby zdrowo sportowo żyć. I nie polec w święta. Mogę się wykazać tym, że wiele się nauczyłam i zmieniłam moje nawyki żywieniowe. Jest naprawdę dobrze. I z jedzeniem i z treningami. Mogę być z siebie zadowolona. Za parę dni stuknie mi 32. Moje postanowienie na kolejny rok z życia jest teraz takie, abym była z siebie zadowolona. I wierzyła w siebie. I robiła to, co lubię. Uda się!!!! Wystarczy uwierzyć (tak, teraz po raz pierwszy od dawna płynie ta myśl z głębi mojego serca).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz