wtorek, 5 listopada 2013

Jedzenie nie będzie rządzić moim życiem!

Na stole w kuchni leży jeszcze pyszna szarlotka z weekendu, ale nie, nie skuszę się! Wystarczy, że wczoraj uległam i zjadłam kawałeczek po obiedzie. Nie jest mi to potrzebne. Dziś ważyłam 55,6 kg, a więc nie roztyłam się w weekend ;) ale jednak trochę waga wzrosła - zatrzymanie wody i treści pokarmowych. Czasem tak zdarza się, bo w 3 dni nie tyje się kilograma. Dostałam maila od pani dietetyk z pochwałą. Drugi tydzień był gorszy, jeśli chodzi o grzeszki, ale i tak sobie dobrze radze. Nie jest źle!!!

Postanowiłam, że jedzenie nie będzie mną rządzić. Nie zjem tej szarlotki. Nie potrzebuję tego. Nie będę się też karać i zadręczać tym, że wczoraj zjadłam ten jeden kawałek. Po prostu postaram się tego więcej nie robić, skoro obiecałam sobie, że słodycze jem tylko w weekendy i od święta. Nie będę też narzucać sobie, czy zjem coś słodkiego raz, czy dwa razy w tygodniu, bo to wszystko zależy od tygodnia i od okoliczności. Raz wyjdzie tak,  a raz wyjdzie inaczej. Nie będę robić też tak, że będę sobie postanawiać, że na przykład od moich urodzin wszystko będzie już super, a dzisiaj to jeszcze obeżrę się jak świnka.O nie! Cały czas dbam o moją figurę i zdrowie i dobre samopoczucie, nawet jak zdarzą się mi jakieś potknięcia. Tak więc postaram się nie grzeszyć teraz więcej i powoli dążyć do mojej upragnionej wagi 55 kilogramów. Tak, taki mam teraz cel i plan. W moje urodziny mamy iść do restauracji. Postaram się zjeść normalną kolację, oczywiście wypasioną i super smaczną. Może sobie daruję słodycze w ten dzień. Może nawet daruję sobie je przez cały tydzień, no zobaczymy, jak mi będzie szło. Postaram się też nie objadać i czasem zostawić coś na talerzu, gdy czuję się pełna. Jem teraz tak dużo, że nie umrę z głodu jak czegoś nie dojem, a jednak bycie taką przejedzoną nie jest najprzyjemniejsze.

Dobra, kończę, bo moje małe pełza już po całym pokoju i chce wejść w każdą możliwą dziurę. Trzeba jej cały czas pilnować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz