wtorek, 7 stycznia 2014

Poprawka, kolejna poprawka...

Oczywiście, że znowu muszę coś pozmieniać, bo raczej nie wytrzymam tylu tygodni na diecie, a może jednak powinnam? Ciągle się waham. Teraz wymyśliłam, że będzie po 10 dni:

10 dni diety 1600, a potem dodaję po kolei kalorie i w ten sposób będę przez 30 dni trzymać kontrolowaną dietę i przez ten czas powinnam naprawić świąteczne szaleństwo i dojść do dobrej kondycji i formy... i wagi.

Na razie muszę się przestać ważyć. Wczoraj udało się mi jeść 1600 kcal - mam nadzieję, że nie rozreguluję sobie przemiany materii, ale trzeba spróbować dać sobie ostatnią szansę na powrót do wagi sprzed porodu. Na 1. urodziny maleństwa chcę już wyglądać dobrze!!!! 

Idę się zająć domem, od dziś jest u nas niania!


PS. Sobota. Robię kolejną poprawkę - na diecie 1600 kcal będę tylko 7 dni, bo  i tak potem będę mieć ujemny bilans kaloryczny i to mi powinno wystarczyć do dojścia do mojej wagi 56,0 kg!!! Czyli jak minie sobota to jeszcze tylko 21 dni ważenia i mierzenia, a potem to wszystko rzucam i się tym nie przejmuję. Zresztą im mniej się przejmuję, im większą czerpię przyjemność z jedzenia, tym lepiej wygląda moja waga! O!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz