Mamy nianię. Na razie spędzamy razem czas, bo ja też jestem w domu i pilnuję ją, co robi z moim dzieckiem. Nie, żebym nie ufała ludziom, ale... nie ufam ludziom! Na razie jakoś dajemy radę. Bardzo mnie nie denerwuje, chociaż nie opuszcza za sobą deski toaletowej oraz nie odniosła za sobą kubeczka po herbacie. Ech, jutro to wszystko będę musiała z nią poruszyć, bo lepiej od razu poustalać co i jak!
Na razie jestem nie ufna, chyba jest ok - nie podpadła mi niczym w stosunku do Maleńkiej, a to najważniejsze. Zobaczymy, jak tam się będą rozwijać nasze stosunki! Mąż kazał mi z nią jutro też iść na spacer.... tak więc obydwoje jej jeszcze nie ufamy. Moje maleństwo...
Acha, co do treningów to Insanity max 3 razy w tygodniu, bo się zajadę. Obcięłam kalorię - nie mogę ćwiczyć na maxa 6 razy w tygodniu, bo to nie wpłynie dobrze na mój metabolizm, zwłaszcza, jak potem będę jadła więcej, a ćwiczyła mniej.
2gi dzień z 1600 kcal wytrwałam bez najmniejszego problemu... do dobra, brakowało mi energii na stepie, a było bardzo fajnie i 500 kcal poszło. Sama przyjemność... a przy Insanity człowiek się tak namęczy i też jest od 450 do 550 kcal na godzinę, no jak to tak!
Walczę dalej o niższą wagę, tak, żeby wytrwać te 30 dni na zdrowej diecie i wg mojego planu... ale prawda jest taka, że idealna nie będę, muszę się z tym pogodzić. Zresztą... nie muszę być idealna, a nawet nie powinnam. Urodziłam dziecko i mam 32 lata. Come on!
Kwestia druga to samoakceptacja - będę pracować nad tym, żeby przestać się zadręczać i wymagać od siebie nie wiadomo ile. Jestem jaka jestem, nie mam nadwagi, jest dobrze. Trzeba szanować swoje ciało... i duszę, bo ma się je tylko raz.
Acha, co do treningów to Insanity max 3 razy w tygodniu, bo się zajadę. Obcięłam kalorię - nie mogę ćwiczyć na maxa 6 razy w tygodniu, bo to nie wpłynie dobrze na mój metabolizm, zwłaszcza, jak potem będę jadła więcej, a ćwiczyła mniej.
2gi dzień z 1600 kcal wytrwałam bez najmniejszego problemu... do dobra, brakowało mi energii na stepie, a było bardzo fajnie i 500 kcal poszło. Sama przyjemność... a przy Insanity człowiek się tak namęczy i też jest od 450 do 550 kcal na godzinę, no jak to tak!
Walczę dalej o niższą wagę, tak, żeby wytrwać te 30 dni na zdrowej diecie i wg mojego planu... ale prawda jest taka, że idealna nie będę, muszę się z tym pogodzić. Zresztą... nie muszę być idealna, a nawet nie powinnam. Urodziłam dziecko i mam 32 lata. Come on!
Kwestia druga to samoakceptacja - będę pracować nad tym, żeby przestać się zadręczać i wymagać od siebie nie wiadomo ile. Jestem jaka jestem, nie mam nadwagi, jest dobrze. Trzeba szanować swoje ciało... i duszę, bo ma się je tylko raz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz