niedziela, 5 stycznia 2014

Nowy plan... znowu!

Miotam się i miotam i nie wiem, co ze sobą zrobić. Dzisiejszy dzień był super. Spędziłam z moją przyjaciółką miły czas w knajpce - w końcu miałam ją tylko dla siebie i mogłyśmy sobie porozmawiać, potem przyjechała do mnie do domu zobaczyć, jak urosła moja córeczka,  a potem pojechałyśmy razem na brzuchomanię do Platinium. Bardzo udany dzień. Ania mi powiedziała, jak jej narzekałam, że jeszcze mi zostały 2 kilogramy ciążowe i jeszcze jeden poświąteczny, że przecież mogę to zrzucić, kiedy tylko będę chciała... i ma rację. Może koniec oszukiwania siebie. Trzeba jednak zredukować kalorie, zrezygnować z kalorycznych dodatków i doprowadzić sprawę do końca. Jednak dieta 1600 kcal, przynajmniej przez 2 tygodnie spróbuję i zobaczymy, co pokaże waga. Ostatnia prosta, ostatnie poświęcenie, do tego Insanity, fitness i już na pewno się uda! Potem 2 tygodnie diety 1800, a następnie 2000 kcal. Nie chcę zostać z nadwagą pociążową i poświąteczną. I tak mam jeść zdrowo, więc będę jeść zdrowo, tylko odrobinkę mniej. Na razie odstawiam wszelkie nagrody i słodycze, bo nie ma się za co nagradzać. Zobaczymy, jakie będą rezultaty. Po prostu teraz już bez wymówek robię to co mam zrobić i idę prosto do wytyczonego celu. Od jutra nowe, mniejsze gramatury!!! A jeśli waga nie będzie spadała tak szybko, jakbym chciała to dam radę wytrzymać 3 tygodnie na fazie 1600, 3 na fazie 1800 i od powrotu do pracy będę wchodzić w 2000 kcal. I też trzeba będzie ze 3 tygodnie się zdrowo odżywiać, aż do wizyty u dietetyczki.... a potem dopiero wprowadzać dodatki typu masło orzechowe, majonez itp. Muszę się po prostu raz na zawsze pozbyć tych kilogramów, bo nigdy nie zaznam spokoju! Nikt nie powinien mi w tym przeszkadzać, bo i  tak mierzę i ważę produkty i jem zdrowo.... Jeśli by się okazało, że w magiczny sposób moja waga jutro spadnie to zaprzestanę planu, ale jeśli nie, to:

Dieta 1600 kcal, here I come!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz