poniedziałek, 20 stycznia 2014

11 miesięcy malucha

Tak tak, moje maleństwo ma już 11 miesięcy, a to oznacza, że jeszcze tylko 4 tygodnie i wracam do pracy. Za tydzień czeka mnie wizyta w biurze i nieprzyjemna rozmowa z szefem. coraz bardziej zaczynam się stresować. Jedyny plus jest taki, że jest coraz bliżej wiosny, więc chociaż pogoda będzie lepsza.

Dziś rodzeństwo mojego męża wpadło na pomysł, żeby zasponsorować mamie chłopaków wycieczkę do Grecji z okazji 60. urodzin. Fajny pomysł.... w obliczu tego, że ja być może stracę pracę, albo z niej zrezygnuję, bo nie wiem, czy będę w stanie pracować pod taką presją. Krew mnie zalała i znowu chwycił mnie stres. Inna rzecz jest taka, że coraz bardziej się przekonuję do własnej działalności i do pracy na własny rachunek. Oczywiście to będzie trudne. Dziś co prawda mam nianię, ale spóźniła się 15 minut, ja oczywiście muszę przygotować jedzenie dla całej rodziny i zawsze zrobić coś w domu, więc nie jest łatwo pogodzić to wszystko... tzn kupa czasu mi schodzi na drobiazgi domowe i naprawdę niewiele czasu pozostaje, żeby coś zrobić... a przecież muszę dowiedzieć się wszystkiego o działalności gospodarczej , przeglądnąć sobie jak sporządza się umowy, przypomnieć sobie parę rzeczy ze szkoły itp. Powinnam się wziąć w garść i docenić to, że mam chociaż chwilę dla siebie! Za 2 tygodnie niania będzie na pełny etat, ale i tak dalej będę musiała robić dużo w domu. Szkoda, że mój mąż nie bierze się do gotowania, rozpuściłam go i rozpieściłam. Tylko ja gotuję małej i nam. Ech....

Moja waga skoczyła znów do góry. 56,7 kg. Teraz jednak jest mi już wszystko jedno. Nie tego się spodziewałam, miałam nadzieję, że będzie mniej. Owszem, pozwalam sobie na małe co nieco codziennie, ale tak to się bardzo pilnowałam. Trudno. Mam dość przejmowania się tym i za wiele innych spraw na głowie. Na półtorej godziny odlatuję i zajmuję się pracą. Tylko na tyle mogę sobie na razie pozwolić. Niewiele, naprawdę niewiele...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz