Ciężko zachować spokój i równowagę, gdy przyszłość jest niepewna. Na razie się udało. Idę na urlop wypoczynkowy do połowy maja i a ten czas mam zapewniony spokój i pracę. Tak więc no stress!
Niestety ostatnimi dniami poluzowałam sobie strasznie z dietą - w zasadzie to żadnej diety nie trzymam! Nie zapisuję tego co jem, a jednak prowadzenie dziennika było dobre! Przynajmniej miałam świadomość tego, że sobie za bardzo poluzowałam i w jakich to było sytuacjach a tak to znowu pojawiło się niekontrolowane jedzenie. Wszystkie sprawy zdrowotne zeszły na dalszy plan.
Jeszcze mnie czekają urodziny maleństwa, kiedy to na pewno będziemy więcej jeść, ale takie dni się będą pojawiały zawsze. Powiedzmy, że to będą moje cheat meal day'e, tak jak miało być. Od poniedziałku wiec... albo nie, od teraz natychmiast wracam na właściwy tor i zapisuję wszystkie posiłki - albo przynajmniej te, co do których mam jakieś wątpliwości. Nie odchudzam się, ale utrzymuję wagę 56,0 kg! Po odstawieniu małej od piersi będę walczyć dalej... aż się boję wejść teraz na wagę, bo prawda może być brutalna! Trudno, sprawdzę to w poniedziałek!!!
Prawda jest taka, że zakładając własną działalność nie będę mieć już nigdy spokoju i ciepłej posadki... ale też nikt nie będzie mnie już traktował jak śmiecia! Tak więc skupiam się na pozytywach i na prostej drodze do sukcesu... w każdej dziedzinie! Będę nad sobą pracować. Non stop! Całe życie przede mną. Zawsze można coś naprawić i zmienić na lepsze!!!! Do dzieła!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz