Tak właśnie tak, nie można być cały czas na szczycie... choć bardzo ciężko pracowałam, żeby na niego się wznieść, to wystarczyły 4-5 dni objadania się, żeby znowu poczuć się fatalnie! Jeszcze w ten piątek ważyłam 56,1 kg, czyli super, a teraz boję się wejść na wagę i widzę, że mam pućki po bokach ud, a spodnie zrobiły się za ciasne, a ja... zdołowana. Czuję się źle! Pod tym względem słodycze są szkodliwe. Wpadłam w ciąg i nie jest najlepiej! Dodatkowo dobija mnie stagnacja i brak pracy... i to, że praktycznie nie wychodzę z domu! To muszę zmienić. Zaraz zbieram się na trening. Moje treningi ostatnio nie miały planu i polegały głównie na treningach cardio - step i dance, a nie ma to jednak jak dobra siłownia, jeśli chodzi o efekty!
Zabieram się od poniedziałku za focus T25 - to będzie porządne cardio, ale też trzeba będzie pomyśleć o treningu siłowym! Który mam! Na 6-8 tygodni!!!!Na pewno trzeba będzie włączyć trening siłowy do moich poczynań, bo tylko on przyniesie mi właściwe rezultaty!!! Wracam do planu sprzed ślubu. Na pewno da mi porządnie w kość i pomoże dojść do super wiosennej formy! Prawda jest taka, że treningi i dieta zeszły na dalszy plan i zaniedbałam je w stosunku do tego, co robiłam wcześniej!!!! Zobaczymy jak to wszystko pogodzić czasowo! Dalej mam zaległe książki do przeczytania i kilka rzeczy do zrobienia! Ok, zbieram się na siłownię - dziś TBC i stretching oraz relax - przyda się mi na pewno!!!!
A na razie nie przejmuję się - grunt to nie ubierać za ciasnych spodni i nie denerwować się niczym!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz