Dostałam przykaz od mojego psychoterapeuty, że mam się tak nie fiksować na samej sobie! Podobno uwielbiam to robić więc po to są w kółko te diety i to wszystko.
Cóż, podejmę jeszcze raz próbę odzyskania mojej wagi sprzed ciąży do świąt wielkanocnych, ale nie może się to już odbywać kosztem mojej rodziny. Nie mogę przenosić moich frustracji na maleńką i na męża. Tak więc nie będę ich już tym męczyć, po prostu będę żyć zdrowo i ćwiczyć regularnie. Efekty same przyjdą. Zresztą to kwestia naprawienia tylko strat z ostatniego tygodnia i jeszcze parę tygodni będę mieć żeby się poprawić. Na pewno się uda! Tym razem podejdę do tego na spokojnie i skupię się również na innych ważnych rzeczach - rodzinie, pracy itp.
Wszystko będzie dobrze. Mam plan na życie. Piątek wieczór - kąpiel, relaks i tylko tyle.
Czytanie książek zostawiam na inny czas. Inne poważne rzeczy też. Do serialu marsz!